W wypełnionej po brzegi sali Blechacz zagrał etiudy fortepianowe Liszta, sonaty Haydna i oczywiście utwory Chopina. To właśnie Chopin – jak student bydgoskiej Akademii Muzycznej mówi sam o sobie – jest jednym z tych kompozytorów, których lubi grać najbardziej.
- Szczególnie jego koncerty fortepianowe – przyznaje Rafał Blechacz. Z prostego powodu – mistrz tworzył je będąc właśnie w wieku Blechacza.
Pierwsze kroki mistrza
Rafał swą edukację zaczynał w ognisku muzycznym w rodzinnym Nakle. Później wyjechał do szkoły muzycznej w Bydgoszczy.
- Zawsze lubiłem ćwiczyć. Ćwiczyć systematycznie – wspomina. – Zresztą zostało mi to do dziś.
Zawsze też chętnie gra w Nakle. Gdy tylko pojawia się w swej miejscowości, odwiedza kościół. Siada za organami. Gra Bacha albo po prostu do niedzielnej mszy świętej… Widać, że wygrana w konkursie nie zmieniła go, nie stracił niczego ze swojej młodzieńczości. Ma niespełna 22 lata.
Drzwi do kariery
Przed główną nagrodą w Konkursie Chopinowskim w 2005 roku pianista zdobył kilka laurów. W 2002 roku był drugi w bydgoskim konkursie “Artur Rubinstein in Memoriam”, rok później był drugi na V Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym w japońskim Hamamatsu. W 2004 roku stanął już na szczycie Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego w Maroku. Wkońcu nadszedł rok 2005.
- Do Konkursu Chopinowskiego nie podchodziłem jak do czegoś ostatecznego – wspomina. – Traktowałem go jak kolejny etap na mojej drodze muzycznej.
Zachowałem spokój, skupiałem się przede wszystkim na swoim programie.
I chyba to pozwoliło mu wygrać.Zdobycie lauru otworzyło mu drzwi do wielkiego świata.
- Występowałem już w większości sal na zachodzie Europy, miałem tournee po Japonii. To miłe, że mogę grać w najważniejszych salach świata.
Po konkursie pianista nawiązał również współpracę z Krystianem Zimermanem.
- Cieszę się, że mogę liczyć na jego pomoc przy planowaniu tras koncertowych. Podoba mi się jego podejście do koncertów; to, że skupia się na najważniejszych salach.
Mały Rafał za wielką klawiaturą
Ale pianista nie zapomina o melomanach w kraju. Blechacz występował już w salach w Lublinie, Rzeszowie, Częstochowie i Warszawie. To ostatnie miejsce darzy wielkim sentymentem.
- To tu wygrałem konkurs…
W piątek, w Filharmonii Podlaskiejodetchnął dopiero wtedy, gdy wybrzmiały ostatnie dźwięki muzyki.
- Gdy gram, skupiam się na interpretacji; na tym, by jak najlepiej oddać emocje – wyjaśnia.
Plany, plany, plany…
W najbliższym czasie czeka go wizyta w Londynie oraz dwa wyjazdy do Niemiec. Ktoś może powiedzieć, że to niewiele, ale – jak sam zaznacza – nie zależy mu na tym, by wpaść w wir koncertowy.
Ale nie tylko Rafał “zwiedza” świat. Do jego rodzinnego Nakła wybierają się jego przyjaciele z Japonii. To właśnie w kraju kwitnącej wiśni – jako drugi Polak po Adamie Małyszu – Blechacz doczekał się fanklubu!
Muzyk cały czas wzbogaca swój repertuar, w końcu czeka go nagranie pierwszej z trzech płyt, na które podpisał kontrakt z niemiecką wytwórnią Deutsche Grammophon. Do sklepów powinna trafić już jesienią.
- Liczę też, że będziemy mogli w końcu popracować wspólnie z Krystianem Zimmermanem.
Autor artykułu:
Andrzej Kłopotowski