Beniaminek toczył wyrównany bój z faworyzowanym rywalem. Zdaniem trenera podlaskiej ekipy, arbiter wyraźnie sprzyjał drużynie gospodarzy. Główny zarzut dotyczył rozstrzygnięć w zaciętych końcówkach setów.
Ułomny czy złośliwy?
- Jak się przegrywa partię 23:25, to wiadomo, że gra cały czas jest na styku i od decyzji sędziego może bardzo dużo zależeć. Dziwnym trafem w Bydgoszczy wszystkie sporne sytuacje były rozstrzygane na korzyść naszego rywala – mówi Kardas. – Wcześniej z poziomem sędziowania bywało różnie, ale z taką dużą ilością błędów jeszcze się nie spotkałem. Nie dość, że wprowadził nerwowość na boisku, to jeszcze popsuł widowisko – dodaje szkoleniowiec.
Zdaniem trenera, spory wpływ na “pomyłki” arbitra miał fakt, iż Broński reprezentuje Poznań, a właśnie między innymi z drużyną z tego miasta – AWF białostoczanki rywalizują o utrzymanie się w ekstraklasie.
- Będziemy starali się nakłonić Ligę Siatkówki Kobiet, żeby na nasze mecze nie wyznaczała sędziów z miast, z których kluby są naszymi bezpośrednimi rywalami w tabeli. Nie wiem, czy pan Broński działał celowo, czy raczej to wynik jego ułomności, ale wolę takim sytuacjom zapobiegać, niż później z nimi walczyć – mówi trener PRONAR ZETO ASTWA AZS.
Spisek reszty stawki
Dwa dni po meczu Kardas uspokoił już emocje, jednak podczas spotkania i po jego zakończeniu ciężko było mu opanować nerwy.
- To jest kabaret! – krzyczał do Brońskiego w trakcie potyczki z Centrostalem.
W rozmowie z dziennikarzami ponownie przypomniał o “spisku” przeciwko podlaskiemu zespołowi. Jego zdaniem wszyscy chcą pozbyć się PRONAR ZETO ASTWA AZS z ekstraklasy, bo na mecz do Białegostoku jest daleko i zespół jest beniaminkiem. Potwierdzeniem jego podejrzeń miało być wyznaczenie sędziego z
Poznania.
Dziura w całym
Na zarzuty Kardasa próbował odpowiedzieć Adam Żelazny, wiceprzewodniczący Wydziału Sędziowskiego Polskiego Związku Piłki Siatkowej, odpowiedzialny za wyznaczanie arbitrów.
- Zarzuty są absurdalne. Jeżeli za każdym razem patrzyłbym, kto jest z jakiego miasta, to po pewnym czasie zabrakłoby mi ludzi do sędziowania. Pan Kardas szuka dziury w całym. O ile się nie mylę, zespół z Białegostoku przegrał wcześniej kilka innych meczów. Czyżby też przez nieprzychylność arbitrów? - zastanawia się Żelazny. Wiceprzewodniczący WS PZPS nie wierzy w celowe działanie sędziego na niekorzyść białostockiej drużyny. – Arbiter tej klasy nie pozwoliłby sobie na takie zachowanie. Poza tym ile błędów musiałby popełnić, żeby wypaczyć wynik meczu? To nie piłka nożna, że jedna akcja decyduje o losach potyczki. Wiem, że się powtarzam, ale to wszystko wydaje mi się śmieszne – mówi Żelazny, zaznaczając jednocześnie, że jeśli LSK zwróci się do WS PZPS z wnioskiem o zbadanie sprawy, przyjrzą się pracy Brońskiego.
- Arbitrom za poważne uchybienia grożą surowe kary, włącznie z odsunięciem od prowadzenia spotkań. Decyzję podejmujemy po obejrzeniu potyczki na wideo. W tym wypadku nie sądzę jednak, żebyśmy musieli podejmować takie kroki – kończy Żelazny.
Dziś o godz. 18.15 białostoczanki zagrają towarzysko w hali SP nr 50 przy ul. Pułaskiego z białoruską drużyną z Mińska. Wstęp wolny.
Autor artykułu: Adam Gruberski
Tags: chcą, ekstraklasie, nas, nie